|
|
|
|
|
Miasta chcą zarobić na lotniskach
PIĘĆ MIAST PLANUJE INWESTYCJE W INFRASTRUKTURĘ
Sochaczew, Mińsk Mazowiecki, Kielce, Kamień Śląski oraz Niedźwiada sondują możliwości otwarcia portów lotniczych – ujawnia Gazecie Prawnej Urząd Lotnictwa Cywilnego (ULC).
Najbardziej zaawansowany jest projekt lotniczy w Mińsku Mazowieckim Inwestycją w podwarszawskie lotnisko zainteresowany jest irlandzki Ryanair Kolejne cztery miasta wciąż zbierają dokumentację niezbędną do startu Budowa lotnisk ma wpłynąć na aktywizację regionów i stworzenie tysięcy nowych miejsc pracy
Niedługo jednak to się zmieni. Złożenie wniosków zapowiadają przedstawiciele Mińska Mazowieckiego i Sochaczewa. Pozostałym trzem miastom zajmie to jeszcze kilkanaście miesięcy.
Samorząd Mińska Mazowieckiego, który już dawno do organizacji lotniska zawiązał spółkę, chce, by pierwsze samoloty tanich linii wylądowały tu w przyszłym roku. Zatem wszelkie formalności muszą zakończyć się w tym lub na początku przyszłego roku. Wie, że czas ucieka, bo po przeciwnej stronie Wisły powstaje konkurencyjne lotnisko w Modlinie.
Dwa lata temu Ministerstwo Transportu wyznaczyło Modlin. Tu miały zostać przeniesione z Okęcia operacje lotnicze tanich linii. Modlin nie może jednak wystartować, a przyczyną są m.in. duże nakłady inwestycyjne, jakie spółka zarządzająca portem musi ponieść na pasy startowe i wykup terenów.
Mińsk nie ma z tym problemu.
– Chcemy zliberalizować rynek. Co z tego, że Modlin będzie dla tanich linii, jak i tak udziały w spółce będą własnością Polskich Portów Lotniczych, do których należy Okęcie – mówi Dąbrowski.
Maleńki samorząd wypowiada więc wojnę monopolowi PPL i nie boi się porażki.
– Lądujące samoloty będą płacić tylko tyle, by pokryć koszty działania portu – mówi Dąbrowski.
Jaki jest cel inicjatywy? Aktywizacja regionu i wykreowanie tysięcy miejsc pracy wokół lotniska.
Zdaniem Michała Marca, dyrektora Portu Lotniczego Łódź – Lublinek, a jednocześnie wiceprezesa Stowarzyszenia Rozwoju Lotnisk Regionalnych, ten argument najczęściej podawany jest przez samorządy w uzasadnieniu inicjatywy budowy lotniska.
– To argument niepodważalny, ale trzeba przeanalizować wszystkie za i przeciw – przestrzega Marzec.
Najważniejsze są pieniądze. Na lotnisko, na którym w ciągu roku odprawić można około pół miliona pasażerów, potrzebne jest na początek 75-100 mln zł.
Kogo wybierze Ryanair
W Mińsku zapewniają, że pieniądze na ich lotnisko wyłożą inwestorzy prywatni.
– Ogłosimy przetarg na nasze udziały i je odsprzedamy – mówi Dąbrowski.
Za pozyskane środki spółka zbuduje m.in. terminal pasażerski. Zainteresowany wejściem do spółki jest Ryanair.
Tomasz Kułakowski z Ryanair mówi, że irlandzki przewoźnik faktycznie poszukuje w Polsce lokalizacji pod swoją bazę.
– Mam nadzieję, że wkrótce porozumiemy się z jednym z portów – mówi Kułakowski.
Z uzgodnieniem szczegółów mogą być jednak problemy.
– Chcemy stworzyć warunki do lądowania dla kilku przewoźników – mówi Dąbrowski. Czy propozycję zaakceptuje ekspansywna linia, która niedawno rzuciła nawet rękawicę polskiemu gigantowi – PLL LOT?
Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że jeżeli Irlandczycy faktycznie chcą zlokalizować swoją bazę w Polsce, to na Mińsku ich możliwości się nie wyczerpują.
Z wnioskiem do ULC niedługo przyjadą też przedstawiciele Sochaczewa, którzy są bliscy porozumienia z Agencją Mienia Wojskowego w sprawie przekazania spółce samorządowej terenów lotniska powojskowego.
Krzysztof Brymura, zastępca burmistrza Sochaczewa, ujawnia, że wybrana już została firma doradcza, która sporządzi studium wykonalności inwestycji.
– Wniosek do ULC możemy złożyć w tym roku, a pierwsze samoloty wylądują pod koniec 2008 roku – zapowiada Brymura.
Spółka będzie musiała najpierw zainwestować w unowocześnienie lotniska. Źródło finansowania podobne jak w Mińsku – inwestorzy prywatni.
Kielce duże i małe
O sfinansowaniu budowy lotniska ze środków prywatnych myślą też przedstawiciele Kielc. Tam, podobnie jak w Niedźwiadach, lotnisko będzie budowane od zera. (Sochaczew, Mińsk Mazowiecki i Kamień Śląski, które chcą zaadaptować lotniska powojskowe.) Na granicy dwóch podkieleckich miejscowości Morawica i Chmielnik, w tym roku rozpoczną się wykupy gruntów. Przygotowanie analiz i studiów potrwa znacznie dłużej, zatem ewentualny wniosek o zgodę na założenie lotniska trafi do ULC najwcześniej za dwa lata.
Sprawa lotniska w Kielcach wzbudza wiele emocji. Andrzej Orlicz ze Stowarzyszenia Lotnisko Kielce uważa, że tak gigantyczna inwestycja jest niepotrzebna.
– Dostosowanie do potrzeb komunikacji pasażerskiej lotniska aeroklubowego w Masłowie może kosztować 30 mln zł, a sugerowana od roku przez prezydenta Kielc koncepcja budowy nowego międzynarodowego portu lotniczego 490 mln zł – zwraca uwagę Orlicz.
– Pół miliarda to my wydamy na lotnisko za kilkadziesiąt lat, a na razie myślimy o inwestycji na poziomie kilkudziesięciu milionów – mówi Piotr Pastuszka z kieleckiego magistratu.
Zapewnienia, że w ciągu dwóch lat z Masłowa do Balic, Pyrzowic czy Okęcia odlecą małe 30–40-miejscowe samoloty, uważa za mrzonki.
Nie ma ich w sieci
Nie wiadomo, czy lotnisko powstanie też w miejscu wyznaczonym przez magistrat. Z projekcji finansowych poczynionych już wstępnie w urzędzie wynika, że gmina nie ma co liczyć na znaczące środki z budżetu państwa ani też z UE. Z tego drugiego źródła na dobrą sprawę, pomijając programy regionalne, finansowanie infrastruktury lotniczej odbywać się może jedynie ze środków Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. W ramach tego programu finansowane mogą być jednak inwestycje na lotniskach położonych w sieci TEN-T. A sieć TEN-T to istniejące obecnie lotniska regionalne. W Kielcach – podobnie jak w innych miastach dążących do uruchomienia lotniska – liczą więc na własny budżet i środki prywatne.
żródło: Gazeta Prawna
powrót »
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|