Ekscentryczny prezes
tanich linii lotniczych Ryanair Michael O'Leary w 2004 r. powiedział, że nikt do Polski nie chce latać. Już rok później musiał przyznać się do błędu. Od kilku lat polski rynek dynamicznie się rozwija.
Ryanair, największa tania
tania linia lotnicza w Europie, podał wczoraj, że przewiózł już na trasach do i z Polski 4 mln pasażerów. Tylko w zeszłym roku miał 2,3 mln klientów.
Z
tanich linii lotniczych najwięcej pasażerów ciągle wozi węgierski
Wizz Air - w 2007 r. około 3 mln osób.
Ryanair chce jednak wyprzedzić nie tylko swojego taniego konkurenta, ale także lidera na polskim rynku, czyli LOT (prawie 4 mln pasażerów w 2006 r.).
- Jesteśmy blisko podjęcia decyzji o ulokowaniu w Polsce naszej bazy - mówi Tomasz Kułakowski, dyrektor sprzedaży
Ryanair w Europie Środkowo-Wschodniej. Nieoficjalnie jedną z lokalizacji może być Wrocław.
Umieszczenie bazy w porcie lotniczym oznacza, że na stałe przebywają tam samoloty danej linii. Taki port może być traktowany jako przesiadkowy, linie lotnicze otwierają na nim nowe połączenia, co z kolei zwiększa liczbę pasażerów.
- Jeden nasz samolot generuje w bazie rocznie około 400 tys. pasażerów. W polskiej bazie chcemy mieć dwie maszyny - mówi Kułakowski.