|
|
|
|
|
Tanie linie lotnicze Centralwings: wolimy stolicę
Tanie linie lotnicze do końca roku wyprowadzą się z Łodzi. Powody? - W Łodzi były kłopoty z utrzymaniem kontroli nad pracownikami. A poza tym w Warszawie koszty są te same lub mniejsze niż w Łodzi - mówi Waldemar Królikowski, prezes zarządu linii.
Zarząd Centralwings potrzebował sporo czasu, by potwierdzić to o czym łodzianie wiedzą od dawna. Gdy "Gazeta" dwa miesiące temu informowała o tym, że przewoźnik likwiduje łódzki oddział zarząd firmy zaprzeczał. Podobno trwały jeszcze negocjacje i sprawa była "otwarta". Pracownicy firmy wątpliwości jednak nie mieli. Tym bardziej, że w lipcu do łódzkiego oddziału na prośbę zarządu wezwano policję. Przyczyną interwencji miało być kopiowanie przez pracowników poufnych danych. Do dziś jednak, zarząd przewoźnika nie poinformował, by któremukolwiek z nich postawiono jakieś zarzuty.
Wczoraj potwierdzono natomiast oficjalnie likwidację łódzkiego oddziału - Żadna likwidacja, tylko przeprowadzka - tłumaczył dziennikarzom Waldemar Królikowski, prezes linii. Niezależnie jednak od nazewnictwa firma wyprowadza się z Łodzi.
Dlaczego tak się stało? Utrata znanego i rozpoznawalnego inwestora to nic dobrego. Tym bardziej chciałem więc usłyszeć argumentację podjętych przez przewoźnika decyzji. Co więc przeważyło szalę? - Są to względy ekonomiczne oraz to, że łódzcy pracownicy nie współpracują z zarządem firm - rozpoczął Królikowski. - Koszty utrzymania biura w Łodzi i Warszawie są bardzo podobne. Tak samo jak i płace. A jeszcze pewnie zaoszczędzimy na przejazdach między obydwoma miastami - dodaje Królikowski.
Taka argumentacja to szok dla każdego kto interesuje się rynkiem pracy i nieruchomości. Tym bardziej, że Centralwings wynajął w stolicy pomieszczenia w ekskluzywnym biurowcu LOT przy ul. 17 stycznia. - Taka argumentacja linii jest niepoważna. Wielokrotnie proponowaliśmy tej firmie szeroki wachlarz lokali w Łodzi. I zapewne każda oferta była tańsza od stołecznej - mówi Marek Michalik, wiceprezydent Łodzi - Nie znam jednak szczegółów umowy najmu, którą podpisał w stolicy Centralwings. Stwierdzenie, że Łódź jest droższa od stolicy to zwyczajna bzdura. Bardzo nam przykro, że firma zrezygnowała z Łodzi, bo miała tu naprawdę dobre warunki - podsumowuje Michalik.
Kolejnym powodem przeprowadzki miały być kłopoty z pracownikami. Najpierw dziennikarze słuchali więc o tym jacy to łodzianie niechętni do współpracy i jak niemal sparaliżowali całą firmę. - Sami się sparaliżowali skoro weszli do biura i zabrali łódzkiej dyrekcji laptopy i telefony. To niby jak firma miała działać - mówią anonimowo łódzcy pracownicy. Efekt był taki, że z 45 zatrudnionych osób, osiem już odeszło na własną prośbę, a cztery dostały wypowiedzenia.
Wczoraj zarząd ogłosił jednak, że zaprasza pozostałych pracowników do Warszawy. Każdy kto się zdecyduje ma dostać 6 tys. zł na aklimatyzację, ale decyzję musi podjąć w 24 godziny.
Zachowanie zarządu Centralwings oceniam jako kuriozalne. Przeprowadzkę do stolicy nie można bowiem tłumaczyć oszczędnościami. Chyba, że już teraz wiadomo, że kolejne osoby dostaną wkrótce wypowiedzenia. Jeśli np. zamiast 45 osób zostanie tylko 10 to faktycznie przeprowadzka zacznie się opłacać.
Co więc stanie się pracownikami łódzkiego biura? - Przeprowadzka ma się zacząć 15 września i zakończyć najpóźniej do końca roku - mówi Agnieszka Kudła, rzecznik prasowy NSZZ Solidarność w łódzkim Centralwings - Do Warszawy przeniesie się zapewne nie więcej niż 10 osób. Czyli głównie młodzież, która nie zdążyła założyć tu rodziny. Szkoda tylko, że na decyzję mają ledwie jeden dzień. To wszystko można było zresztą załatwić inaczej, ale zarząd zaczął rozmowy dopiero po założeniu związku zawodowego. Dla tych, którzy zostają w Łodzi wynegocjowaliśmy z zarządem miesięczne okresy wypowiedzenia.
Polskiej linii lotniczej życzę jak najlepiej. Żal mi tylko, że wyprowadza się w Łodzi w tak pokrętny sposób. Gdyby kilka miesięcy temu pracownikom i mediom przedstawiono plany zarządu na ten rok też byłoby mi żal. Ale przynajmniej firma zostawiłaby po sobie w Łodzi dobre wspomnienia. A tak pozostał tylko niesmak.
Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź
powrót »
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|